Reklama

Prezes PZJudo o zawodniczkach Akademii Judo Poznań. „Wiązałem z MŚ ogromne nadzieje"

Za nami mistrzostwa świata w judo, które odbyły się w Baku. Polacy do kraju nie przywieźli medalu, chociaż mieli szanse na miejsca na podium. O turnieju, z udziałem zawodniczek Akademii Judo Poznań porozmawialiśmy z prezesem Polskiego Związku Judo, Krzysztofem Wiłkomirskim.

Polacy na mistrzostwa świata do Baku pojechali w ośmioosobowym składzie. Nikt z tej grupy nie stanął jednak na podium, chociaż niektórzy zaprezentowali solidny poziom. 

Oczekiwania wobec reprezentacji Polski zawsze są wysokie - zarówno ze strony Związku, kibiców i całego środowiska, a przede wszystkim samych zawodników. Wszyscy chcemy, aby polskie judo się rozwijało i odnosiło sukcesy na arenie międzynarodowej. Dziś jednak uważam, że powinniśmy skoncentrować się przede wszystkim na odbudowie silnej i konkurencyjnej kadry narodowej

Reklama

- powiedział nam Krzysztof Wiłkomirski, prezes Polskiego Związku Judo. I dodał:

Mistrzostwa świata są niezwykle ważnym sprawdzianem pozwalającym ocenić miejsce naszych zawodników na tle czołówki. Z długofalowej perspektywy przygotowania nadal najważniejszym celem są igrzyska olimpijskie. Kluczowe jest, aby proces kwalifikacji polegał nie tyle, na samym zdobyciu prawa startu, ale przede wszystkim zaprezentowaniu pełni swoich możliwości. 

Po starcie Polaków na turnieju pojawiły się pytania o aktualny poziom sportowy i efekty pracy szkoleniowej. Prezes związku podkreśla, że choć wyniki pozostają najważniejszym miernikiem w sporcie wyczynowym, to ocena zawodników i trenerów powinna uwzględniać perspektywę ich przygotowań. Wiłkomirski zwraca uwagę, że kluczowe będzie wyciągnięcie wniosków z popełnionych błędów.

Reklama

Nie chcę w żaden sposób usprawiedliwiać ani związku, ani siebie, ani zawodników, czy sztabu. W sporcie wyczynowym mamy świadomość, że ostatecznym miernikiem pracy są wyniki. Oczekujemy sukcesów i nie zamierzamy od tego odchodzić. Chciałbym jednak, abyśmy oceniali naszych reprezentantów i trenerów kadr z odpowiedniej perspektywy, pamiętając o ogromie pracy, jaką wkładają w przygotowania. Konstruktywna ocena jest potrzebna, ale nadmierna krytyka nie przybliży nikogo do medalu. Jestem przekonany, że zarówno trenerzy jak i zawodnicy są świadomi błędów jakie popełnili w Baku. Najważniejsze, aby teraz wyciągnąć z nich wnioski i właściwie wykorzystać w dalszych przygotowaniach

- uważa prezes PZJ. 

Reklama

O Akademii Judo Poznań

Podczas tego turnieju, na tatami mogliśmy oglądać dwie zawodniczki Akademii Judo Poznań. Wśród nich były Angelika Szymańska (kat. do 63 kg) oraz Eliza Wróblewska (kat. do 78 kg). Ta pierwsza była jedną z faworytek do zdobycia medalu. Miesiąc wcześniej podczas Grand Slam w Lozannie wywalczyła złoto. Teraz odpadła w swojej pierwszej walce z Karem Primo z Izraela.

Angelika bez wątpienia jest liderką i zarówno ona sama, jak i całe środowisko wiązało z jej występem duże nadzieje. Uważam, że to co się stało w Baku można uznać za pewnego rodzaju wypadek przy pracy. Szkoda jedynie, że przydarzył się on podczas najważniejszej imprezy sezonu. Zaryzykuje stwierdzenie, że gdybyśmy mogli powtórzyć w ciągu kilku dni te mistrzostwa, Angelika wróciłaby z medalem. Ostatecznie przegrała z zawodniczką, która była druga. Dwukrotnie przeprowadziła akcje zakończone waza-ari i yuko, niestety finalnie otrzymała trzecią karę shido, która sumuje się do kary hansokumake, czyli dyskwalifikację z walki. Popełniła błąd nie tylko przy ostatniej karze, ale wcześniej doprowadzając do sytuacji podbramkowej, w której miała już dwie kary

Reklama

- tak Prezes skomentował start Angeliki Szymańskiej.

Eliza Wróblewska podczas światowego czempionatu stoczyła dwie walki. W pierwszej wygrała z Libanką Aquiliną Chayeb, natomiast w drugiej musiała uznać wyższość Holenderce Yael van Heemst.

Jeżeli chodzi o Elizę, przyznam, że osobiście wiązałem z jej startem ogromne nadzieje. Mogę to już powiedzieć otwarcie, bo nie będzie to dla zawodniczki obciążeniem przed zawodami. Uważam, że potencjał Elizy jest bardzo duży, szczególnie po zmianie kategorii wagowej. To świetna decyzja i kierunek, w którym ona jeszcze pokaże się nie tylko z dobrej, ale nawet z bardzo dobrej strony. Ostatnie miesiące bardzo mocno przepracowała, poprawiły się jej parametry fizyczne i będą się jeszcze poprawiać - ma spory margines, szczególnie że w dalszym ciągu walczy z niedowagą na zawodach, co jest ewenementem, bo zwykle zawodnicy "zbijają" wagę, aby następnie wykorzystać swoją przewagę fizyczną. Liczyłem, że uda się jej już zabłysnąć, byłby to dla niej punkt zwrotny, na fali którego mogłaby z większym spokojem i komfortem walczyć w dalszych kwalifikacjach olimpijskich

Reklama

- powiedział Wiłkomirski.

Potencjał Wróblewskiej daje jednak cały czas podstawy do optymizmu. Prezes związku wierzy, że zawodniczka może nawiązać walkę z najlepszymi judoczkami na świecie.

Wciąż wierzę, że najlepsze jeszcze przed nią i bardzo na nią liczę. Tym razem się nie udało, ale jeśli będzie chciała się poświęcić i trenować tak jak ostatnio, a przede wszystkim walczyć tak, jak pokazała na poprzednim turnieju, to potrafi nawiązać walkę z najlepszymi na świecie. Ma ku temu wszelkie predyspozycje. Teraz najważniejsze, aby rozwijała swój potencjał i potrafiła go przełożyć na najważniejsze imprezy.

Reklama

- zakończył prezes.

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 12/10/2026 12:03
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości