Reklama

Transferowa ofensywa, cele i nowy rozdział w historii Wiary Lecha. Rozmowa z kapitanem Dominikiem Soleckim

Już w najbliższy piątek meczem ze Śląskiem Wrocław futsaliści Wiary Lecha zadebiutują w Fogo Futsal Ekstraklasie. O tym, jak przygotowany jest zespół, o co chce walczyć w tym sezonie i dlaczego dołączyli do niego akurat ci, a nie inni zawodnicy opowiedział kapitan drużyny Dominik Solecki. W rozmowie z Michałem Bondyrą poruszone zostały też tematy kibicowskie w kontekście dwóch wzmocnień z Widzewa Łódź, łączenie pracy trenerskiej w kadrze Polski niesłyszących kobiet z grą w lidze, ale i możliwym transferze last minute.

Michał Bondyra: Przed wami historyczny debiut w FOGO Futsal Ekstraklasie. Mówiłeś mi, że miałeś taki plan, by wprowadzić Wiarę Lecha do najwyższej ligi jeszcze jako zawodnik. To się teraz dzieje. Co czujesz?
Dominik Solecki, kapitan sekcji futsalu Wiary Lecha: Czuję się z tym świetnie, bo moje długofalowe plany się realizują. Od 17 lat gram w futsal i tylko przez chwilę mam okazję to robić w rodzinnym Poznaniu, w tych wyjątkowych dla mnie barwach. Super jest realizować plany!

Cieszysz się, że na pierwszy ogień idzie Śląsk Wrocław czyli zespół, który dwa lata temu w barażach zamknął wam furtkę do Ekstraklasy? 
Cieszę się przede wszystkim z tego, że w końcu jesteśmy w ekstraklasie. Cieszę się, że ta inauguracja jest we własnej hali przy pełnym wsparciu naszych kibiców, że sprawdzimy się na tle topowych zespołów w Polsce. Ten mecz będzie dla nas olbrzymim wyzwaniem, ale też super pozytywnym doświadczeniem. Chcemy po prostu wyjść, dobrze zagrać i wygrać. 

Reklama

Przez pierwszą ligę przeszliście jak burza, a mimo to skład się zmienił. Najbardziej chyba zaskakujące jest odejście Daniela Ozuny, jednej z kluczowych dla was postaci. Dlaczego odszedł?
Z Danielem chcieliśmy przedłużyć kontrakt, jednak zawirowania w urzędach związane z pozwoleniem na dalszy pobyt w Polsce sprawiły, że niestety musieliśmy mu podziękować i nie mogliśmy kontynuować tej współpracy. Dlatego w jego miejsce znaleźliśmy nowego zawodnika. 

Nawet pięciu! Dwóch z nich: Kolumbijczyk Jefferson Ortiz i Ukrainiec Dmytro Rybitsky odeszli ze zdegradowanego Widzewa. Wykorzystaliście sytuację spadku Łodzian, czy od początku ich chcieliście?
Pomysł na ich sprowadzenie zrodził się w okolicach kwietnia. Wtedy powstał plan na tych zawodników. Wtedy też wiedzieliśmy, że Daniel Ozuna nie zostanie z nami. Pozyskaliśmy Jeffersona, jako nowego zawodnika spoza Unii Europejskiej w miejsce Daniela. Ortiz był kapitanem Widzewa, jest super zawodnikiem, całe środowisko futsalowe wie na co go stać. Dima z kolei był czołowym strzelcem swojego zespołu. Obaj robili co mogli, aby utrzymać swój klub w lidze, ale w Widzewie były liczne kontuzje i Łodzianie niestety spadli. Szkoda, bo w meczach między nami na pewno byłoby gorąco na wypełnionych po brzegi trybunach.

Reklama

Wiara Lecha ma wciąż lechowe DNA, którego wymaga od swoich piłkarzy? Dołączają do was zawodnicy Widzewa, a nie jest tajemnicą, że kibice Lecha i Widzewa za sobą nie przepadają.
Obu naszych zawodników, którzy przyszli z Widzewa uczymy już hymnu Lecha. Obaj byli też już na dwóch meczach na Bułgarskiej i bardzo się im podobało. Myślę, że czują ten klimat i zdają sobie sprawę, gdzie trafili. Poza tym każdy piłkarz gra w różnych barwach. Sam kiedyś reprezentowałem barwy niekoniecznie związane z Lechem Poznań. Czasem, żeby tu do nas trafić trzeba się potłuc po innych miejscach w Polsce. Cieszę się, że zarówno Jefferson, jak i Dima do nas trafili, że będą reprezentować nasze barwy i dla nas strzelać gole.

Christian Rodriguez przychodzi do was z Red Dragons w Pniewy. Do Pniew idzie wasz bramkarz Jakub Lubojański. Transfery na linii Poznań-Pniewy to ostatnia tradycja. 
Tak, lubimy się powymieniać z Red Dragons zawodnikami. Zobaczymy, jak to będzie w przyszłym sezonie. Dzieje się tak od dwóch lat, że ktoś od nas trafia do Pniew, i ktoś z Pniew trafia do Wiary Lecha. Wspomniałeś o Kubie, ale do Pniew poszedł też grający u nas Węgier Olivier Knizs. A do nas w zeszły sezonie Łukasz Błaszczyk. 
Myślę, że między naszymi klubami nie ma złych emocji. To jest sport, to jest biznes. Każdy walczy o jak najlepszy wynik i jeśli zawodnik chce przejść do innego zespołu, to nikt mu nie robi przeszkód. Będziemy starać się pozyskiwać zawodników nie tylko z Pniew czy Łodzi, ale też z Leszna, Gliwic czy Olsztyna.

Reklama

Skąd pomysł na zakontraktowanie Oussama Chefraou El Metmary – pierwszego Marokańczyka w klubie?
Długo szukaliśmy kolejnych wzmocnień. Prowadziliśmy liczne rozmowy z agentami, oglądaliśmy wiele meczów, sprawdzaliśmy statystyki. A my nie tylko szukamy zawodników pod kątem umiejętności futsalowych, ale też osobowości, która by pasowała do naszego zespołu, bo chcemy tu tworzyć fajny, zgrany kolektyw. Dlatego rozmawialiśmy o zawodnikach nie tylko z umiejętnościami, ale też właściwym mentalem. Te kryteria spełniał Oussama. Cieszę się, że szybko odnalazł się w naszej szatni, gdzie dołączył do już i tak sporej liczby graczy hiszpańskojęzycznych. Poza tym jednak, cała szatnia mówi po angielsku, więc z komunikacją nie ma problemów. On będzie naprawdę bardzo solidnym wzmocnieniem. 

Czy te cztery zagraniczne transfery to były jedynki na przygotowanych przez ciebie listach skautingowych? 
Można powiedzieć, że tak. Oczywiście mieliśmy jeszcze kilka nazwisk w zanadrzu, bo rozmawialiśmy z wieloma zawodnikami. Niektórzy nie zdecydowali się do nas przyjść, bo nie chcieli zostawić bliskich daleko od Poznania. Na treningu widzę naprawdę dużą jakość, w sparingach też ona była widoczna, więc tak samo powinno być w lidze. 

Reklama

Kończąc temat nowych twarzy. Na pozycji trzeciego bramkarza przychodzi z Orlika Mosina Polak – Adam Lesiecki. Tylko do treningów, czy z szansą na grę wobec świetnego duetu Marek Kuśnir – Łukasz Błaszyk? 
Adaś miał dłuższą przerwę jeśli chodzi o występy w futsalu, ale pamiętam go ze świetnej gry. Mieliśmy ostatnią w wakacje pograć razem na hali. Jest w świetnej dyspozycji, do tego bardzo szybki, ma refleks. Mogłoby się wydawać, że przychodzi na pozycję trzeciego bramkarza tylko do treningu, ale myślę, że dostanie swoją szansę w tym sezonie. Będę spokojny niezależnie od tego czy na bramce bronić będzie u nas akurat Marek Kuśnir, Łukasz Błaszczyk, czy właśnie Adam Lesiecki. 

W piątek zamyka się okno transferowe. Czy jest jeszcze możliwy jakiś nowy zawodnik, który przyjdzie do was na zasadzie wolnego transferu?
Jeśli będzie taka szansa, to być może tak, bo myślimy jeszcze nad jednym zawodnikiem. Takim uniwersalnym, który szybko zaadoptuje się do naszej filozofii gry. Jeśli coś się wydarzy, to w najbliższych tygodniach. 

Reklama

Celem dla beniaminka jest zwykle utrzymanie w ekstraklasie. Waszym też?
Niekoniecznie. Nasz główny cel na ten sezon to awans do play-off, bycie w top 8. A potem? Może powalczymy o coś więcej. Założeniem trenera Duarte jest myślenie o zwycięstwie w każdym kolejnym meczu. A on nie cierpi przygrywać. Zresztą mówił nam, że jeśli będziemy go słuchać i wypełniać założenia, nie popełniając przy tym błędów, to stać nas na zwycięstwo w każdym meczu. 

A jaki ty stawiasz sobie cel personalnie w tym sezonie? 
Mam za sobą parę ciężkich kontuzji, a teraz też mnóstwo nowych obowiązków i coraz trudniej połączyć mi to z grą na wysokim poziomie. Dlatego postanowiłem, że to będzie mój ostatni sezon w roli zawodnika. Chciałbym jeszcze pomóc chłopakom, a być może gdzieś jeszcze zdobyć jakąś bramkę w ekstraklasie. 

Reklama

A potem?
A potem zostaję w klubie. Będę tu dalej pracował, pomagając w organizacji, w transferach. 

W tym sezonie będziesz jeszcze łączył to wszystko z posadą trenera reprezentacji Polski niesłyszących kobiet. Nie boisz się, że zgrupowania z kadrą sprawią, że opuścisz jakieś mecze w lidze?
Nie, bo zgrupowania będę organizował w czasie, kiedy tych meczów w ekstraklasie nie będzie. Może się zdarzyć, że jakiś mikrocykl spowoduje, że stracę 2-3 dni treningów, ale tak naprawdę trzy zgrupowania przed styczniowymi Igrzyskami Olimpijskimi w Austrii nie powinny kolidować z meczami ligowymi. 

Reklama

W Wiarze Lecha jest już dwóch grających trenerów reprezentacji kobiet, bo poza tobą Łukasz Błaszczyk jest trenerem bramkarek w kobiecej kadrze. Czy to oznacza, że poznańscy futsaliści mają jakieś wyjątkowe podejście do kobiet?
(śmiech) Z tego co widziałem dziewczyny były bardzo zadowolone z pracy z nami na zgrupowaniu. Była odpowiednia jakość treningów, intensywności. Czasami po treningu padały od razu na parkiet z wycieńczenia, a już po chwili dziękując za fajny trening. Z tego co wiem, dziewczyny w kadrze narodowej też są zadowolone ze współpracy z Łukaszem. 


Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 27/08/2026 17:27
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości