Od zwycięstwa ligowy sezon rozpoczęły koszykarki Enei AZS Politechniki Poznań. W wypełnionej po brzegi hali podopieczne trenera Wojciecha Szawarskiego pokonały Wisłę Kraków 71:69, choć niewiele brakowało, aby to przyjezdne niespodziewanie wywiozły ze stolicy Wielkopolski komplet punktów.
Mimo że w terminarzu była to 2. kolejka PGE Basket Ligi Kobiet, dla wicemistrzyń Polski było to pierwsze spotkanie w ekstraklasie w sezonie 2026/27. W pierwszej serii gier, z powodu nieparzystej liczby drużyn, Poznanianki pauzowały. Kibice, którzy w niedzielne popołudnie przybyli do Centrum Sportu Politechniki Poznańskiej, byli wygłodniali nie tylko ligowych zmagań, ale przede wszystkim zwycięstw, do których zawodniczki trenera Wojciecha Szawarskiego przyzwyczaiły ich w poprzednim sezonie.
Pierwsze zwycięstwo, według przewidywań wielu kibiców, miało jednak przyjść znacznie łatwiej. Pierwszymi przeciwniczkami akademiczek była Wisła Kraków. Zawodniczki Białej Gwiazdy w swoim inauguracyjnym spotkaniu, rozgrywanym we własnej hali, zostały rozbite przez koszykarki Ślęzy Wrocław 53:86.
Początek spotkania był bardzo wyrównany. Gospodynie nie mogły odskoczyć rywalkom z Grodu Kraka na więcej niż pięć punktów. Dobrze w mecz weszła Laura Miskiniene, która w pierwszej kwarcie zdobyła sześć punktów. Aktywna była również liderka poznańskiego zespołu, Serbka Jovana Popović, która rozpoczęła siódmy sezon w barwach Enei. Pierwsza kwarta zakończyła się prowadzeniem wicemistrzyń Polski 17:15.
Druga kwarta była znacznie lepsza w wykonaniu podopiecznych Wojciecha Szawarskiego, które zaczęły wypracowywać sobie przewagę. Na dwie minuty przed przerwą akademiczki prowadziły już 11 punktami, jednak od tamtego momentu coś zacięło się w poznańskiej drużynie. Szybko wykorzystały to przyjezdne. Główną bronią Wisły była Chantel Horvat, która w niedzielnym spotkaniu mogła pochwalić się 75-procentową skutecznością rzutów za trzy punkty. Jej skuteczność sprawiła, że przewaga Enei do przerwy stopniała do zaledwie czterech „oczek”.
Taki przebieg spotkania nie sprawił, że Poznanianki po zmianie stron ruszyły do walki ze zdwojoną energią. Co więcej, wiślaczki dotrzymywały kroku gospodyniom. Po przerwie niezwykle aktywna była Taylor Williams, która bardzo często znajdowała sposób na obronę Enei. Przed ostatnią kwartą na tablicy wyników widniał remis 56:56, co zwiastowało niezwykle ciekawe ostatnie 10 minut.
Do praktycznie ostatnich chwil Enea nie mogła być pewna zwycięstwa. Co więcej, po trafieniu za dwa punkty Agaty Gilmajster przyjezdne po raz drugi w tym meczu wyszły na prowadzenie. Na dwie i pół minuty przed końcem Jovana Popović rzutem za trzy dała Poznaniankom więcej oddechu, wyprowadzając swój zespół na czteropunktowe prowadzenie. Akademiczki ponownie jednak, nieco na własne życzenie, pozwoliły rywalkom zbliżyć się do siebie.
Na 15 sekund przed końcem chyba nie było kibica w poznańskiej hali, który nie zacząłby obgryzać paznokci z nerwów. Na tablicy widniał wynik 71:69 dla Enei, ale w posiadaniu piłki były wiślaczki. Na szczęście dla Poznanianek Aleksandra Kuczyńska poślizgnęła się w najważniejszej akcji spotkania dla ekipy Białej Gwiazdy. Ostatecznie to podopieczne trenera Wojciecha Szawarskiego zainkasowały pierwsze ligowe zwycięstwo w nowym sezonie.
Dzisiaj nie mogliśmy zupełnie wejśc w rytm, wydawało się, że już zbudowaliśmy przewagę, ale w dwie minuty ją straciliśmy. I to po takich prostych błędach, które najbardziej bolą
Reklama
- mówił po meczu Wojciech Szawarski, trener Enei AZS-u politechniki.
Cieszymy się bardzo, bo wygrałyśmy bardzo trudny mecz i bardzo ważny. Cieszę się, że byłyśmy drużyną i że wytrzymałyśmy tę końcówkę
- dodała Jovana Popović, kapitan poznańskiej drużyny wybrana MVP spotkania.
Enea AZS Politechnika Poznań - Wisła Kraków 71:69 (17:15, 23:21, 16:20, 15:13)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze