Za takim ściganiem i takimi emocji na Torze Poznań kibice byli mocno stęsknieni. Dlatego na inauguracyjne zawody z cyklu Wyścigowych Samochodowych Mistrzostw Polski oraz Mistrzostwa Enduranc przybyli bardzo licznie. I mieli powody do zadowolenia, bo tak dużej liczby kierowców na inauguracji sezonu jeszcze w historii nie było.
W piątek silny deszcz i duże wyzwanie dla kierowców w wyścigach kwalifikacyjnych, w dwóch kolejnych dniach tor był już suchy, co wyrównało siły w stawce wielu klas i przyciągnęło mnóstwo kibiców.
Mamy bardzo dużo zawodników i bardzo dużo kibiców, całych rodzin. Cieszę się, że udało się to tutaj zorganizować.Mam nadzieję, że tak będzie wwyglądała każda kolejna runda mistrzostw Polski na torze. Powiem to takie nasze wyścigowe - nie zwalniamy, rozpędzamy się i jesteśmy coraz bardziej otwarci. Fajnie, że to się na tyle rozpowszechniło, że każdy wie już ile tu się dzieje, i jak tu jest bezpiecznie i fajnie
Reklama
- podziękował kibicom po dwóch dniach zmagań dyrektor zawodów, Sebastian Urbaniak, dodając.
Sportowo jesteśmy lepsi niż niemieckie ligi. Trochę się robi takiej sytuacji transferowej, ale nie poddamy się. Mamy większe zainteresowanie i to my tworzymy motorsport w tej części Europy. Na pierwszej rundzie ponad 140 zawodników, licząc nawet tych, którzy są na autach historycznych... to robi wrażenie. Są formuły, są miniaki, są maluchy, są auta typu GT4, GT3... mamy też prototy.
Emocje zagwarantowała z pewnością klasa D4 +3500, w której przez większość 25-minutowego wyścigu dwóch faworytów jechało niemal razem. Dopiero pod koniec dystansu przewaga Mariusza Nierychlewskiego wzrosła, co pozwalało mu swobodnie odjechać od ubiegłrocznego mistrza Przemysława Bieńkowskiego. W klasie Porsche było jeszcze ciekawiej. Już na pierwszym zakręcie doszło do zderzenia dwójki kierowców - Jana Antoszewskiego i Macieja Bernacika. Na prowadzenie wysunął się Igor Klaja, zaś Bernacik rzucił się do odrabiania strat. Nieoczekiwanie zwyciężył wcześniej "poturbowany" Antoszewski, który w fantastycznym stylu wyprzedził Filipa Zagórskiego i Tomasza Lacha.
W klasie do 3,5 litra o zaledwie 0,3 sekundy Artur Rowiński (Audi RS 3 LMS TCR) pokonał Pawła Wydrzyńskiego (Honda Civic TCR), dopisując na konto cenne punkty.
Nie mogliśmy przejechać klasyfikacji, ponieważ mieliśmy problemy z autem. Dlatego startowałem w klasie z ostatniej pozycji. Chciałem atakować już na pierwszym okrążeniu, a potem systematycznie odrabiałem te straty i na dziewiątym kółku wyszedłem na prowadzenie. Zatem jeszcze większa przyjemność i satysfakcja z wygranej i to nagroda dla mechaników, ktorzy tak dzielnie walczyli, by to auto przygotować
Reklama
- mówił zadowolony Artur Rowiński.
W klasie prototypów najlepszy okazał się Tomasz Dyszkiewicz (Ligier LMP3). Doskonały rezultat osiągnął też Paweł Kiepura (Porsche Cayman). Wśród pojazdów do 2 litrów zwyciężył Krzysztof Bogusz (Mazda MX-5). Klasa do 1,6 litra szczęśliwa okazała się dla Olega Magdziarza, choć nie miał on łatwo, gdyż konkurencja stale na niego napierała. W RN2 triumfował Jakub Święch, podczas gdy w klasie 6 największym wygranym został Sebastian Grabias.
Pozostałe wyścigi WSMP rozegrano w niedzielę, a zmagania otworzyły 15-minutowe sprinty. Tutaj znów doszło do pojedynku Jana Antoszewskiego i Macieja Bernacika, którzy tym razem mieli lepszy start. Ostatecznie w klasie Porsche znów wygrał Jan Antoszewski, pokonując o dwie sekundy Macieja Bernacika. Trzeci rezultat miał Artur Paziewski, który też musiał odpierać ataki przeciwników.
W klasie GT4 po zwycięstwo sięgnął Marek Zmysłowski, a wśród kierowców samochodów do 3,5 litra najmocniejszy okazał się Paweł Wydrzyński, który do końca szedł łeb w łeb z Piotrem Koczukiem. W klasie RN2 równych sobie nie miał Jakub Świętoń, którego dzielnie ścigał Alan Patlak. Na żyletki było zaś w klasie 6. To właśnie w niej Adam Zając utarł nosa Sebastianowi Grabiasowi wyprzedzając go o zaledwie 0,085 sekundy.
Później do rozstrzygnięcia zostały już jedynie 20-minutowe sprinty. Na czwartym okrążeniu doszło do wielu przetasowań, ale końcówka należała do Jana Antoszewskiego, który wysunął się na czoło stawki i nie oddał prowadzenia już do końca. Do mocnego starcia doszło też między Arturem Paziewskim i Filipem Zagórskim. Klasa GT4, to już triumf Pawła Kiepury, podczas gdy w klasie do 3,5 litra świetnie pojechał Artur Rowiński. W niższych klasach po zwycięstwo sięgali: Krzysztof Bogusz, Maciej Zawadzki, Jakub Święcha oraz Sebastian Grabiasb.
Wielu wrażeń dostarczył także początek zmagań o mistrzostwo Polski Endurance. Broniący tytułu Przemysław Bieńkowski i Mateusz Lisowski, sięgnęli po etapowe zwycięstwo, strasząc konkurencję. Nic jednak łatwo nie przyszło, a dużym zagrożeniem dla Bieńkowskiego na początku był Tomasz Dyszkiewicz. To właśnie on w swoim Ligierze JS P3 wysunął się z czasem naprzód. Dwugodzinny dystans dawał jednak szansę na kolejne przetasowania. W trakcie obowiązkowego pit stopu Dyszkiewicza zastąpił Jacek Zielonka.
Decydujący okazał się błąd Zielonki, który stracił kontrolę nad pojazdem, a chwilę później przebił oponę. Przymusowy pit stop rozdzielił obu kierowców na dwadzieścia minut przed końcem i tak też zostało do końca. Lisowski ukończył wyścig na 1. miejscu. Na kolejnej lokacie uplasował się wraz ze swoim partnerem Mariusz Nierychlewski.
W klasie Porsche 4F Cup najlepszy był Maciej Bernacik. Klasa do 3,5 litra przyniosła wygraną duetowi Rober Abramczyk i Piotr Fira. W dwóch pozostałych klasach triumfowali Przemysław Silski i Zbigniew Szwagierczak, oraz Jakub Święch i Patryk Libera.
Sezon WSMP i Mistrzostw Polski Endurance 2026 będzie liczył pięć rund. Tegorocznych zwycięzców natomiast poznamy pod koniec września.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze