Reklama

Argentyński wirtuoz Wiary Lecha: „Nie widzę siebie w innej koszulce”. Ale czy zostanie na Ekstraklasę?

Był najjaśniejszą gwiazdą mistrzowskiego sezonu pierwszoligowego sekcji futsalu Wiary Lecha. Uriel Cepeda w 20 meczach strzelił aż 40 goli i zanotował 20 asyst. Argentyński wirtuoz opowiedział Michałowi Bondyrze o obietnicy złożonej zmarłemu ojcu i miłości do poznańskich Jeżyc. Lider mistrzów 1. ligi w szczerej rozmowie o przyszłości, sznyclach i… kadrze Polski.

Michał Bondyra: Jest awans! W tym sezonie nie przegraliście meczu, raz tylko remisując. Jak ocenisz ten sezon i waszą grę?
Uriel Cepeda, futsalista Wiary Lecha:
Zgadza się, udało się znakomicie! Jestem bardzo szczęśliwy, dla mnie ten sezon to było takie 10 na 10! Brak porażki w całym sezonie to taki dodatkowy bonus.

Co było Twoim zdaniem kluczem do tego, że byliście zdecydowanie najlepszą ekipą całej 1 ligi?
Uważam, że pokora i konsekwencja były kluczem do utrzymania pełnego skupienia drużyny w każdym meczu. Poza tym, kiedy masz trenera takiego jak Orlando Duarte, który wymaga od ciebie dawania z siebie wszystkiego i tego byś nigdy się nie poddawał, nie da się tracić koncentracji w żadnym momencie sezonu.

Reklama

Twoje liczby są świetne 40 goli i 20 asyst. Miałeś udział aż przy 60 golach drużyny! Czy Wiara Lecha to była drużyna oparta tylko na Urielu Cepedzie? 
Te liczby mogą wydawać się dobre, ale to nie tylko moja zasługa. Ten wynik to zasługa każdego z moich kolegów z drużyny. Mogę powiedzieć, że jestem w dobrej formie, ale to dlatego, że moi koledzy z drużyny wykonują swoją pracę na każdym treningu i meczu. Dzięki temu wydobywają ze mnie to, co najlepsze.

Pokuśmy się o ranking. Które z tych zdobyczy bramkowych były dla Ciebie najcenniejsze?
Trudno powiedzieć. Jestem rozdarty między meczem z Jagiellonią w Białymstoku, ponieważ były to urodziny mojego taty, który zmarł kilka miesięcy temu, więc te dwa trafienia miały dla mnie duże znaczenie. Ale gol przeciwko Chojnicom ma też ogromne znaczenie, bo wiem, że Tata widział, jak zostaję mistrzem! Widział to gdziekolwiek by nie był, i co ważne to jemu mogłem ten awans zadedykować!

Reklama

Skoro o awansie. Czy to oznacza, że zobaczymy Cię z herbem Lecha na piersi w przyszłym roku w Fogo Futsal Ekstraklasie?
Hehe, no cóż, jeszcze tego nie wiem. Zobaczymy. Szczerze mówiąc, nie widzę siebie w żadnej innej koszulce niż niebieska Lecha, ale wszystko może się zdarzyć. Poczekajmy, zobaczymy, co się stanie.

Jak bardzo zżyłeś się z Poznaniem? Co Ci się tu najbardziej podoba?
No cóż Poznań stał się moim drugim domem. Czuję się tu bardzo dobrze i komfortowo. To miasto, w którym jest po trochu wszystkiego; zawsze jest coś do zrobienia lub odwiedzenia. Zazwyczaj lubię chodzić na śniadania z dziewczyną do Parku Wilsona albo na Jeżyce. To świetne miejsca.

Reklama

A masz jakieś ulubione poznańskie potrawy?
Jeśli dobrze pamiętam, to danie nazywa się sznycel, czyli kurczak, ser i szynka w środku. Spróbowałem go raz i jest moim ulubionym. No oczywiście razem z pierogami.

Piłkarski Lech walczy o mistrzostwo Polski. Śledzisz wyniki i często bywasz na stadionie przy Bułgarskiej?
Śledzę wyniki, ale dawno nie byłem na stadionie, bo ostatnio albo grają, kiedy mam treningi, albo spędzam weekendy z dziewczyną.

Czy gdyby była możliwość i dostałbyś polskie obywatelstwo zagrałbyś z orzełkiem na piersi w polskiej kadrze?
No cóż. Jestem pewien, że chciałbym mieć taką możliwość, ale nie myślę o tym teraz, ani w przyszłości. Jeśli nadarzy się okazja… pomyślimy o tym.
 


Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 21/04/2026 13:54
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości