Reprezentacja Polski kajakarzy kontynuuje przygotowania do nowego sezonu. A ten rozpocznie się już w najbliższy weekend regatami eliminacyjnymi w Wałczu. Nie wystartuje w nich Jakub Stepun. kajakarz AZS-u AWF-u Poznań, olimpijczyk z Paryża, który ma problemy ze zdrowiem. To wyklucza go z udziału w pierwszych startach. To spory problem, bo to podstawowy szlakowy naszych eksportowych osad.
Kadra polskich kajakarzy ostatnie tygodnie spędza w Portugalii, skąd przyjedzie na konsultacje do Wałcza. Kontujza Jakuba Stepuna to dla trenera Ryszarda Hoppe spory problem, bo to jeden z filarów kadry.
Kuba zmaga się z problemami zdrowotnymi i jest wyłączony z treningów. Wiadomo już, że zabraknie go podczas regat konsultacyjnych w Wałczu, a także na pierwszych Pucharach Świata. To wielka strata dla naszej reprezentacji, bo jego walory i doświadczenie w kontekście budowy dwójek i czwórek z pewnością by nam się przydały. Mamy świadomość, że od pierwszych startów trzeba bardzo mocno pływać i cały czas skupiamy się na doborze odpowiednich osób wokół nowych szlakowych, czyli Aleksa Boruckiego i Valeriego Vicheva
Reklama
– tłumaczy Ryszard Hoppe.
Znalezienie następcy na pozycji szlakowego nie jest takie proste. Zarówno Alex Borucki, jak i Valerii Vichev to kajakarze bardzo młodzi. I chociaż Borucki uważany jest za jeden z największych talentów w polskich kajakach (zdobywał medale MŚ i ME juniorów i młodzieżowców), to też miał poważny uraz. Jesienią kajakarz KKW 1929 Kraków przeszedł rekonstrukcję więzadeł krzyżowych i do kadry dołączył dopiero w lutym.
Wydaje mi się, że powoli wszystko wraca do normalności, na wcześniejszą ścieżkę. To była złożona kontuzja, której swoją drogą nikomu nie życzę. Kiedyś do takich kwestii podchodziłem z dystansem, ale powrót do sprawności po urazie nie jest taki prosty, jak się wydaje. Po kontuzji przewidywano, że przez 9-12 miesięcy mogę być poza sportem. Wróciłem bardzo szybko, ale kosztowało mnie to dużo pracy, cierpliwości i determinacji, żeby startować już w tym sezonie. Dużo przygotowywałem się na rowerze stacjonarnym, kiedy chłopacy byli w Szczyrku i później w Afryce. Wiadomo, że tak szybko nie osiągnę wydajności nogi na poprzednim poziomie, ale staram się tego nie analizować i na każdym treningu daję z siebie tyle, ile mogę
Reklama
- przyznaje 20-letni Borucki, ale zapewnia do wysokiej formy już wrócił:
Czuję, że jestem na takim samym poziomie, co koledzy. Mieliśmy sprawdziany w marcu, które pokazały, że wcale nie widać po mnie, że jestem po kontuzji. To efekt tego, że rzuciłem wszystko na jedną kartę, żeby jak najszybciej wrócić. Kosztowało mnie to strasznie dużo pracy, ale dobrze, że ta praca przynosi rezultaty.
Głównym startem sprinterów w tym sezonie będą mistrzostwa świata w Poznaniu (26-30 sierpnia), podczas których będzie można już zdobyć punkty do rankingu olimpijskiego. Zawodnicy zgodnie podkreślają, że start przed własną publicznością na poznańskiej Malcie będzie czymś wyjątkowym.
Z zawodami międzynarodowymi w Poznaniu mam dość dobre wspomnienia. Na Turnieju Nadziei Olimpijskich na Malcie wygrałem wszystko trzy konkurencje jedynek na 200, 500 i 1000 m. Bardzo dobrze zapatruję się na MŚ w Poznaniu. Wiem, że dużo osób obserwuje mnie i interesowało się moimi problemami zdrowotnymi, dlatego chcę też pokazać, że nawet jeśli zdrowie czasami nie jest takie, jakbyśmy chcieli, to mimo przeszkód można osiągać duże rzeczy
- uważa Alex Borucki.
Kadrowicze na zgrupowaniu w Portugalii:
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze