Na co dzień broni w futsalowej Wiarze Lecha, a od dekady szkoli bramkarki reprezentacji Polski kobiet. Po historycznym awansie Polek na Euro Łukasz Błaszczyk opowiedział Michałowi Bondyrze o sile swoich podopiecznych, kulisach sukcesu i poznańskich akcentach w kadrze. – Mamy jedne z najlepszych bramkarek na świecie – przekonuje.
Michał Bondyra: Już od 2016 roku jesteś trenerem bramkarek w kadrze kobiet. Dziesięć lat czekania i wreszcie udało się awansować na mistrzostwa Europy. Dlaczego tak długo trzeba było czekać?
Łukasz Błaszczyk, trener bramkarek w kobiecej reprezentacji Polski w futsalu: Jest kilka powodów. Pierwszy to ten, że zawodniczki z każdym rokiem podnosiły swoje umiejętności dzięki treningom i rozwojowi ligi. Drugi – my jako trenerzy reprezentacji również nabieraliśmy doświadczenia.
Dziś patrzę z sentymentem, ale i rozbawieniem na początki naszych zgrupowań. Wtedy to była inna liga i kilka poziomów niżej.
Trzeci jest taki, że to będą dopiero czwarte mistrzostwa Europy, a pierwsze z udziałem ośmiu drużyn. Śmiało można powiedzieć, że dotychczas UEFA testowała tę imprezę w formule czterozespołowej. Teraz będziemy mieli prawdziwy turniej o miano najlepszej drużyny Europy.
W Bielsku-Białej, mimo że byliście gospodarzami, to Ukraina była faworytem. W meczu z wami miała nóż na gardle i musiała wygrać. I prowadziła dwoma bramkami. Bohaterką remisu 3:3 na miarę awansu została strzelczyni dwóch goli – Maja Fal, ale swoje dołożyła też bramkarka Andżelika Dąbek.
Cieszę się z tego remisu, bo patrząc z naszej perspektywy, dzięki takiemu ułożeniu tabeli zbliżamy się punktami rankingowymi do Ukrainek i Włoszek. A to ważne w dalszej perspektywie dla kadry.
Maja? Cieszę się, że w tamtym momencie na boisku pojawiła się taka czwórka, bo miałem w tym swój udział.
Jeśli chodzi o bramkarki, to z różnych względów sportowych na tym turnieju więcej minut dostała właśnie Dąbek. To był dobry wybór i nie baliśmy się go podjąć. Trzeba mieć odwagę dokonywać zmian bramkarek także w ważnych chwilach. Ja im zawsze powtarzam, że traktuję tę rolę bardzo podobnie do tej w piłce ręcznej. Tam bramkarz potrafi zejść, bo nie idzie, bo trzeba zmienić coś pod przeciwnika, bo tego wymaga dana sytuacja, a nie dlatego, że jest słaby, bo wpuścił bramkę.
Mówimy o bramkarkach kadry. Z Andżeliką rywalizuje bowiem Natalia Majewska. Jak oceniasz te dziewczyny na tle rywalek z innych zespołów?
Mamy jedne z najlepszych bramkarek na świecie. Pomijając zespoły Hiszpanii czy Portugalii, gdzie ten przesiew jest znacznie większy, to śmiało twierdzę, że możemy być zadowoleni z postawy naszych reprezentantek.
Czego konkretnie je uczysz?
To dziewczyny, z którymi można już pracować inaczej, bardziej analitycznie. Skupiamy się na drobnych szczegółach: ustawieniu stóp, dystansie od akcji, ustawieniu względem piłki i przeciwnika. Analizujemy rywala z uwzględnieniem specyfiki jego gry. Bazuję na nagraniach wideo, analizie, doświadczeniu, rozpoznaniu. Jest tego sporo i zapewne jest to etap, do którego najpierw trzeba dojść przez poprawę innych elementów techniki gry i motoryki.
W futsalowej kadrze Polski pierwszym trenerem jest Wojciech Weiss – na co dzień trener AZS UAM Poznań. Dwóm gościom z Poznania łatwiej się dogadać?
Dogadujemy się już od wielu lat. A też prawdą jest, że w reprezentacji bardzo sprawnie współpracujemy z pozostałymi: Samuelem Janią (trenerem) i asystentem Pawłem Sobierajem. Samuel był z nami od początku z małą przerwą, a Paweł doszedł do nas jakiś czas temu. Potrafimy ze sobą rozmawiać, żartować, a wierz mi, to też niezwykle ważne.
Poznańskie akcenty w kadrze są nie tylko na ławce, ale i na parkiecie. W tych eliminacjach grała z orzełkiem na piersi Klaudia Dymińska – piłkarka AZS UAM Poznań. Jak oceniasz jej występ w tych eliminacjach?
Klaudia została dowołana na to zgrupowanie. I mówiąc wprost: tak miało być! To chyba dało jej dodatkowego „kopa” do pracy. A ważna bramka na turnieju sprawiła, że jestem zdania, że już nie wypuści miejsca w reprezentacji z rąk.
Najpierw w 2025 roku udało się wam awansować na mistrzostwa świata, teraz na mistrzostwa Europy – w marcu 2027 roku w Chorwacji. Jak ważne są te awanse dla kobiecego futsalu?
Pierwszy historyczny awans Polski na mistrzostwa świata, teraz pierwszy awans Polski na mistrzostwa Europy. Bez dwóch zdań piszemy historię polskiego kobiecego futsalu. Po tych awansach PZPN może przychylnym okiem patrzeć w naszą stronę i jeszcze bardziej wspomóc rozwój kobiecego futsalu, gdyż zdecydowanie jest potencjał w tym kierunku.
Do tego tę historię można było zobaczyć nie tylko na trybunach, ale też na małym ekranie.
Tak, dziewczyny biły rekordy, jeśli chodzi o oglądalność materiałów z meczów w TVP Sport. Liczby rzędu 200 tys. osób oglądających mecz Polska - Norwegia robią wrażenie. Skrót Ukraina – Polska jest drugim najchętniej oglądanym futsalowym materiałem w TVP Sport. Tu dodam, że tym pierwszym jest mój mecz barażowy z Czechami sprzed kilku lat, w którym występowałem jeszcze jako zawodnik. Te liczby robią naprawdę duże wrażenie.
Dla ciebie to Euro też będzie niezwykłe.
Owszem, bo jestem pierwszą osobą, która weźmie udział w mistrzostwach Europy w trzech różnych kategoriach: z reprezentacją mężczyzn jako zawodnik, z kadrą chłopców U-19 jako trener i teraz z kadrą kobiet również jako trener. Trzy turnieje EURO w trzech różnych kategoriach. Jestem zaszczycony, że mogę coś takiego przeżywać.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze