Reklama

Zabrakło niewiele. Enea Grunwald Poznań nadal bez zwycięstwa

Piłkarze ręczni Enei Grunwaldu Poznań wciąż czekają na premierowe zwycięstwo w tym sezonie Ligi Centralnej. Zespół trenera Michała Tórza w trzecim swoim spotkaniu przegrał w Koszalinie z Gwardią, chociaż do przełamana brakowało im bardzo niewiele. Ostatnie dziesięć minut należało do Poznaniaków, nie udało się jednak doprowadzić do rzutów karnych.

Szczypiorniści Enei Grunwaldu Poznań mają kłopoty. Brak hali powoduje, że zespół gra obecnie wyłącznie na wyjazdach. A to przekłada się na wyniki. Jedna z czołowych ekip minionego sezonu Ligi Centralnej obecnie ma na koncie tylko jeden punkt.

Sobotnie spotkanie z Energą Gwardią Koszalin nie zaczęło się dobrze dla Poznaniaków. Drużyna gospodarzy, pomimo potężnego kryzysu sprzed paru miesięcy, teraz zdaje się wychodzić na prostą. Gwardzistom już w pierwszych minutach udało się zbudować przewagę. Po bramce Macieja Fabianowicza zrobiło się 5:3. Odpowiedź gości była natychmiastowa, a do odrabiania strat rzucił się Dawid Krzywicki (5:5).

Reklama

Zespół z Koszalina bardzo szybko znów odskoczył na parę bramek. Doskonale spisała się wtedy dwójka Christos Mingas oraz Filip Jarosz (11:7). Taka przewaga dawała Gwardzistom pełen komfort. Do regulaminowej przerwy wciąż pozostawało sześć minut i drużyn z Poznania ten czas dobrze wykorzystała. Dwukrotnie Nikodema Błażejewskiego pokonał Mikołaj Płoski. Na dwie minuty przed końcem bramkę kontaktową zdobył Wiktor Mejza (13:12) i takim wynikiem zakończyła się pierwsza połowa spotkania.

Była szansa, była też ostatnia niewykorzystana akcja

Po powrocie na parkiet znów lepiej wyglądała ekipa z północy Polski. Drugą część celnym strzałem na bramkę Jakuba Wysockiego otworzył Bartłomiej Korczak. Wciąż jednak najwięcej do powiedzenia miał Jarosz, a zespół Wojskowych wciąż nie mógł znaleźć recepty na skutecznych rywali (19:15). Nie dość, że w ofensywie byli skuteczni, to mieli w bramce znakomicie dysponowanego Nikodema Błażejewskiego. W najbardziej newralgicznym  momencie ciężar gry w poznańskiej drużynie dźwigał na swoich barkach Jacek Fajfer i na dziesięć minut przed końcem Poznaniacy mieli już tylko jedna bramkę straty (23:22).

Reklama

Po kolejnym trafieniu Jakuba Bujnowskiego Poznaniacy zdołali nawet wyjść na prowadzenie (23:24). I do końca spotkania gra była wyrównana. W bramce Grunwaldu zameldował się Filip Tarko. Karnego wykorzystał jeszcze Płoski, lecz ostatecznie na niewiele się to zdało. Katem Wojskowych okazał się Maciej Fabianowicz, to właśnie ten gracz w ostatniej minucie ustalił wynik meczu na 28:27. Grunwald miał jeszcze czas na rozegranie akcji. Błyskawicznie o przerwę na żądanie wnioskował trener Michał Tórz, lecz szczęśliwego zakończenia zabrakło, a Poznaniakom zabrakło już czasu na doprowadzenie do remisu i rzutów karnych. 

To nie jest wymówka, ale naprawdę brak hali jest poważnym utrudnieniem dla drużyny. Każdy treningi to inna hala, tylko wyjazdowe mecze. We własnej hali ze wsparciem naszych kibiców na pewno byłaby większa szansa na odbicie się i przełamanie. A my nawet nie wiemy kiedy do hali przy Newtona będziemy mogli wrócić, bo prace tam wciąż tam trwają. Szukamy rozwiązania, ale w Poznaniu brakuje hal

Reklama

- mówi Jakub Pochopień, prezes Enei Grunwaldu Poznań.

Po trzeciej kolejce spotkań Enea Grunwald Poznań zajmuje w tabeli  11. miejsce. Kolejne spotkanie zespół Wojskowych rozegra już w sobotę, 3 października. Wówczas na wyjeździe zagra z OX System KPR-em Żukowo.

Energa Gwardia Koszalin – Enea WKS Grunwald Poznań 28:27 (13:12)

Bramki
Gwardia: Jarosz 7, Mingas 6, Fabianowicz 5, Korczak 4, Biskup 3, Blagojević 1, Gajdziński 1, Grobelnik 1
Enea WKS: Bujnowski 5, Fajfer 5, Płoski 4, Krzywicki 3, Mejza 3, Przybylski 3, Siejek 2, Skórka 1, Wagner 1

Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 26/09/2026 23:38
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości