Reklama

Zapłaciła 16 tysięcy podatku od wsparcia, którego nie dostała. Julia Walczyk-Klimaszyk ujawniła kulisy projektu PKOl i Zondacrypto

Julia Walczyk-Klimaszyk, florecistka KU AZS UAM Poznań czuje się oszukana przez Polski Komitet Olimpijski i jego sponsora - firmę Zondacrypto. Nasza olimpijka z Paryża, medalistka mistrzostw Europy ujawniła, że do dzisiaj nie otrzymała obiecanych 50 tysięcy złotych z programu "Mamy olimpijki", którego była jedną z "twarzy". Pieniędzy nie dostała, chociaż zapłaciła od nich podatek w wysokości 16 tysięcy złotych.

Julia Walczyk-Klimaszyk z KU AZS UAM Poznań to od lat najlepsza polska florecistka. Przed urlopem macierzyńskim była notowana w światowym rankingu nawet na 5. miejscu. Po tym jak urodziła dziecko została zaproszona przez Polki Komitet Olimpijski do programu "Mamy olimpijki". 

Program „Mamy Olimpijki” to nie tylko pomoc finansowa, to także gest solidarności i uznania dla mam-sportsmenek, które łączą wyczynową karierę z macierzyństwem. Jest to realne wsparcie, które umożliwia im pełne skupienie się na powrocie do formy i kontynuację kariery sportowej

Reklama

- informował PKOl w komunikatach po oficjalnej konferencji prasowej, na której przedstawiono szczegóły projektu oraz Amabasadorki akcji. Oprócz Julii Walczyk-Klimaszyk znalazły się w tym gronie także m.in. młociarka Malwina Kopron, pięściarka Elżbieta Wójcik, czy kajakarka Dominika Putto. Do dzisiaj polska florecistka pieniędzy nie otrzymała. 

Tak, potwierdzam, że do tej pory nie otrzymałam tych środków. Co więcej, mam poczucie, że nikt w Polskim Komitetcie Olimpijskim nie poczuwa się żeby z podpisanej umowy się wywiązać. Gdyby nie moje notoryczne telefony i upominanie się w tej sprawie, pewnie nawet by nikt do mnie nie zadzwonił

Reklama

- mówi nam Julia Walczyk-Klimaszyk. I dodaje:

Nie ma wątpliwości, że wykorzystano mój wizerunek do promocji tego projektu, była przecież na konferencji prasowej. Pominę, że dopiero tam dowiedziałyśmy się, że pomoc będzie przyznana w formie kryptowaluty. Oczywiście nie było przymusu i nie musiałyśmy oświadczenia podpisywać, ale wtedy nikt nie spodziewał się, że wybuchnie afera z firmą Zondacrypto. Dlatego uważam, że zostałam pokrzywdzona, zwłaszcza, że zapłaciłam podatek w wysokości 16 tysięcy złotych.

Reklama

Rzeczniczka prasowa PKOl Katarzyna Kochaniak-Roman zapytana przez Radio Zet o sprawę odpowiedziała tej Stacji Radiowej: 

PKOl natychmiast po otrzymaniu od pani Julii informacji, że sponsor nie wywiązał się z płatności, czyli nie mogła spieniężyć tokenów, które otrzymała na konto, pokrył wartość podatku dochodowego za świadczenie. Po przelaniu środków, olimpijka telefonicznie poinformowała PKOl, że jest w drugim progu podatkowym. Została poproszona o przesłanie dokumentu potwierdzającego wejście w drugi próg.

Reklama

 Julia Walczyk-Klimaszyk potwierdza, że zwrócono podatek, ale tylko w części. 

Poprosiłam drogą mailową, aby wskazano jakie dokładnie dokumenty mam przesłać, ale nie dostałam takich informacji. Kontaktowałam się z radcą prawnym, który poinformował mnie, że sprawa jest procedowana, czekałam więc na ostateczną odpowiedź 

- tłumaczy poznańska florecistka.

Odpowiedzi nie otrzymała, podobnie, jak obiecanego wsparcia w wysokości 50 tysięcy złotych. 


Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości