Reprezentacja Polski seniorów kajakarzy rozpoczęła już przygotowania do nowego sezonu. Trener Ryszard Hoppe na kończące się już zgrupowanie w Wałczu nie powołał jednak liderów kadry. Dał szansę młodszym zawodników, w gronie których jest Mikołaj Walulik z Posnanii, do niedawna filar młodzieżowej kadry narodowej.
Podopieczni trenera Ryszarda Hoppego są po kilkutygodniowych urlopach, podczas których mogli odpocząć po długim sezonie, w którym rozpoczęli już walkę o punkty do rankingu olimpijskiego. W programie igrzysk są tylko trzy konkurencje w męskim sprincie kajakowym (K1 1000, K2 500, K4 500) i już dzisiaj wiadomo, że Polakom trudno będzie zdobyć komplet przepustek na te zawody.
Czwórka na dystansie 500 m, złożona z Jakuba Stepuna (AZS AWF Poznań), Jarosława Kajdanka (Energetyk Poznań), Valeriego Vicheva i Sławomira Witczaka (Energetyk Poznań) w mistrzostwach świata zajęła siódme miejsce, w mistrzostwach Europy dziewiąte. Po pierwszym roku kwalifikacji osada ta plasuje się w rankingu olimpijskim na dziesiątej pozycji, czyli pierwszej „pod kreską”.
Po słabszym początku, w drugiej połowie sezonu bywaliśmy już w finałach. Nie ma co się oszukiwać, nie mieliśmy w
tym roku czwórki gotowej do walki o medale, co nie znaczy, że podobnie będzie w 2027 roku. Teraz jesteśmy na pierwszym miejscu oczekującym, za Duńczykami i Czechami, ale jeżeli z punktów odejmiemy po dwie najsłabsze imprezy, to w rankingu przesuwamy się przed nich. Margines błędu się zmniejszył, ale jest naprawdę realna szansa na kwalifikację naszej czwórki na igrzyska
- uważa Ryszard Hoppe, trener reprezentacji Polski kajakarzy.
Z kolei osada K-2 500 metrów, czyli Jarosław Kajdanek i Valerii Vichev, jest w rankingu olimpijskim dziesiąta. Najgorzej jest w jedynce na 1000 metrów.
Próbowaliśmy różnych rozwiązań, ale uczciwie trzeba przyznać, że na ten moment nie mamy zawodnika gotowego do równorzędnej walki z najlepszymi w K-1 1000 m. Do rankingu olimpijskiego szukamy więc szansy na krótszym dystansie, ale nie jesteśmy w tym odosobnieni. Przecież nawet Czech Josef Dostal, mistrz olimpijski, ścigał się na 500 m, zdając sobie sprawę, że będzie łatwiej o punkty dla reprezentacji. Zresztą, z sześciu zawodników, którzy kwalifikują się do Los Angeles w K-1 1000 m, aż czterech z nich nie zdobywa punktów na tym dystansie. Alex Borucki na dobre
awansował do ścisłej światowej czołówki w K-1 500 m i w przyszłym roku prawdopodobnie będziemy szukać swojej szansy w tej konkurencji, żeby zakwalifikować piątego zawodnika na igrzyskaReklama
– przewiduje szkoleniowiec polskiej kadry narodowej kajakarzy.
Na premierowym zgrupowaniu kadry narodowej do nowego sezonu, które tydzień temu rozpoczęło się w Wałczu, zabrakło kilku jej filarów. Za zgodą szkoleniowca dłuższe wolne od wspólnych treningów dostali Jakub Stepun, Sławek Witczak i Przemysław Korsak. Z reprezentacją nie ma również Alexa Boruckiego, który w rodzinnym Krakowie przechodzi zabiegi wzmacniające kontuzjowaną wcześniej nogę, ale już w listopadzie powinien dołączyć do zajęć z resztą kadrowiczów.
W Wałczu trenują z kadrą więc młodsi zawodnicy, w tym Mikołaj Walulik, młodzieżowy wicemistrz świata w czwórce oraz podwójny indywidualny mistrz Polski U-23 w K-1 200 m i K-1 500 m.
Mikołaj ma duże możliwości, ale obecnie kończy studia magisterskie i czekamy na jasną deklarację z jego strony, czy jest w stanie być z nami w całym okresie przygotowawczym. Bez odpowiedniego przygotowaniu będzie mu bardzo trudno nawiązać walkę o miejsce w reprezentacji na przyszły sezon
– prognozuje szkoleniowiec.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze