Reklama

ROZMOWA. Anna Jakubiuk z Enei AZS-u Politechniki: „Postanowiłam zrezygnować z gry w reprezentacji"

Poznań był jej pierwszym wyborem, dlatego teraz chce zdobyć z Eneą AZS-em Politechniką mistrzostwo Polski. Anna Jakubiuk Michałowi Bondyrze opowiedziała o medalowych ambicjach, europejskich pucharach i powodach rezygnacji z gry w reprezentacji Polski. Będzie też o zwiedzaniu kawiarni i o tym czym Poznań przebił Kraków, Wrocław i Trójmiasto — chociaż akurat nie jest to dla Poznania powód do dumy.

Michał Bondyra: Dołączyłeś do Enei AZS-u Politechniki Poznań w tym sezonie. Długo się zastanawiałaś, żeby zmienić Gdynię na Poznań?
Anna Jakubiuk:
Pierwsze sygnały, że chcieliby mnie w Poznaniu były już w zeszłym sezonie. Od początku byłam na tak. To był mój pierwszy wybór. Po rozmowie z trenerem Wojciechem Szawarskim tak naprawdę tylko chwilę się zastanawiałam i zdecydowałam się, żeby podpisać tu kontrakt. To nie była dla mnie trudna decyzja.

Czy to, że z trenerem Wojciechem Szawarskim spotkałaś się już w kadrze Polski ułatwiło decyzję o przenosinach do stolicy Wielkopolski?
Myślę, że to był ważny argument. Wiedziałam jak trener pracuje, a to jak dobrym jest fachowcem udowodnił zdobywając z AZS-em wicemistrzostwo Polski.

Reklama

W kadrze rozegrałaś kilkanaście spotkań, ale ostatnio na zgrupowanie powołania nie otrzymałaś. Dlaczego?
Ze względu na wiek i trochę problemów zdrowotnych postanowiłam, że odpuszczę grę w kadrze. Gra z orzełkiem to wielka duma, ale muszę zająć się własnym zdrowiem, a te przerwy na kadrę zapewne na to będę poświęcać.

Teraz, gdy gracie i w PGE Basket Lidze Kobiet i w EuroCup tych meczów będzie naprawdę sporo. W zeszłym tygodniu ograłyście u siebie Francuzki z Landerneau Bretagne Basket. Jak oceniasz to spotkanie z waszej perspektywy?
Z Francuzkami zagrałyśmy bardzo dobre spotkanie. Zagrałyśmy fajnie, mądrze i fizycznie nie dając się zdominować rywalkom. Dobrze dzieliłyśmy się piłką, mieliśmy odpowiedni balans w rzutach podkoszowych i tych z dystansu. Zrealizowałyśmy wszystkie założenia i cieszę się, że wygrałyśmy szczególnie przed własną publicznością.

Reklama

W grupie poza Francuzkami macie jeszcze włoskie Autosped BCC Castelnuovo oraz BCF Fribourg ze Szwajcarii, który zespół będzie najtrudniejszym rywalem?
Myślę, że Francuzki będą najbardziej wymagającym przeciwnikiem. Na pewno ciężko będzie na wyjazdach. Zobaczymy jak to będzie już w czwartek, bo jedziemy do Włoch. Sama jestem ciekawa jakie warunki postawi nam Autosped.

Przygotowując się do naszej rozmowy, sprawdziłem, że w europejskich pucharach zagrałaś już 44 mecze, w tym aż 36 właśnie w EuroCup. To doświadczenie faktycznie się przydaje, gdy dziś wychodzisz przeciw taki zespołom jak Francuzki?
Zdecydowanie tak. W europejskich pucharach gra się jednak inaczej niż w polskiej lidze. W pucharach gra jest szybsza, bardziej fizyczna. Do tego trzeba się przyzwyczaić. Zawodniczki takie jak ja, które już mają doświadczenie w tych rozgrywkach nie mają z tym problemu, ale te, dla których to nowość w pierwszym momencie mogą się trochę odbić od ściany.

Reklama

Powiedziałaś na początku, że zrezygnowałaś z kadry, żeby zadbać o zdrowie. Ono będzie bardzo potrzebne, bo teraz gracie co trzy dni. 
Tak, intensywność jest spora, a każdy mecz traktujemy od razu jak trening. Te treningi po meczach są siłą rzeczy krótsze. Ważna jest tu regeneracja i analiza video pod kolejnego rywala, który jest już po trzech dniach. To jest moment, w którym czas musimy wykorzystywać w stu procentach. 

Jakie cele macie jako zespół na ten sezon?
Na pewno klub, trenerzy i zawodniczki po zeszłorocznym wicemistrzostwie mają jeszcze większe ambicje. Celujemy w mistrzostwo Polski! Tu najgroźniejszymi rywalami będą Lublin, Gorzów i Wrocław. A w europejskich pucharach? Chcielibyśmy wyjść z grupy, a potem zobaczymy.

Reklama

No to kilka pytań poza koszykarskich. Jak podoba Ci się Poznań?
Bardzo ładne miasto, podoba mi się tylko… te korki. Mieszkałam w Polsce w dużych miastach takich, jak Wrocław, Kraków czy Trójmiasto, ale Poznań bije pod tym względem każde na głowę.

Czy Jovana Popovic już zdążyła Cię zaprosić na kawę i ciastko?
Oczywiście, że tak (śmiech). I to nie jeden raz. Zwiedzamy kawiarnie. Mamy ich całą listę, ale sezon jest długi, więc zdążymy.

To kalorii nie liczysz?
Nie. Mamy cheat day po meczu na drugi dzień, to wtedy można sobie zjeść dobre ciacho. Na przykład dziś weszło tiramisu i dobra kawa.

Reklama

A z kim się z zespołu się najbardziej trzymasz?
Z Jovą i Pszczołą. Z Olą Pszczolarską grałyśmy jeszcze razem w Gorzowie. 

Co robisz jak nie grasz w kosza?
Chodzę na kawę (śmiech). Lubię też czytać książki, szczególnie kryminały i science fiction.

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 20/10/2026 08:00
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości