Szósta runda Hokej Superligi dostarczyła kibicom wszystkiego, za co kochają ten sport. Po wygranej w derbach z Grunwaldem na fotelu lidera umocniła się Warta Poznań. Pozostałe poznańskie drużyny (Enea AZS AWF i AZS Politechnika) nie zdołały wywalczyć kompletu punktów. Po pierwsze punkty sięgnęła ekipa z Gniezna. Przed nami ostatnia kolejka rundy jesiennej - czy przyniesie ona przetasowania?
W przeciwieństwie do poprzedniego weekendu, kiedy to w Poznaniu rozegrano aż cztery spotkania Hokej Superlligi teraz w roli gospodarza zagrał jedynie lider rozgrywek - Warta Poznań.
Już na wstępie Warciarze w skutek mocnej ofensywy wywalczyli kilka krótkich rogów, a z jednej z tych szans w 3. minucie skorzystał Filip Bogalski. Cztery minuty później bramkę na 1:1 zdobył Gracjan Jarzyński, ale jego zespół, czyli Grunwald nie mógł pozwalać sobie na zbyt długą celebrację. Po raz drugi na listę strzelców wpisał się bowiem Bogalski, a w 17. minucie wynik na 3:1 ustanowił Szymon Cyprych. Gospodarze mieli przewagę, co udokumentowali trafieniem Jakuba Wochny (4:1).
Dopiero w 30. minucie odpowiedzieć na to wszystko znów zdołał Jarzyński, ale strata laskarzy Grunwaldu wciąż była znacząca. Prowadzenie Zielonych podwyższył jeszcze Seweryn Żok, niemniej Wojskowym chęci nie można było odmówić do samego końca. Gol Mateusza Sikorskiego w 58. minucie cieszył, choć nie był w stanie wpłynąć na losy spotkania, które zakończyło się wygraną Warciarzy 5:3. Podopieczni Michała Wachowiaka umocnili się na pozycji lidera tabeli.
Warto wspomnieć, że Grunwald kolejny mecz grał bez swojego kapitana Mikołaja Głowackiego, który za niesportowe zachowanie został ukarany dyskwalifikacją na trzy mecze. W tej rundzie zatem już nie zaga.
Wysoką lokatę w tabeli utrzymał HK Pomorzanin Toruń. Zespół z miasta piernika zajmuje 3. miejsce, a w sobotę pokonał na własnym terenie Eneę AZS AWF Poznań. Na pierwsze trafienie w meczu trzeba było trochę poczekać, bowiem dopiero w 28. minucie strzelecką niemoc przełamał Dmytro Luppa.
My źle nie gramy w ten hokej, tylko gdzieś te kryzysy zawsze przygodzą. Dziś w trzeciej kwarcie też tak było, ale potrafiliśmy z niego wyjść bez żadnych głupich błędów. Najważniejsze, że z przodu, z akcji, strzelamy trzy bramki, gdzie nie mieliśmy wcale wielu sytuacji. Mecz był bardzo intensywny, z drużyną AWF-u, która taktycznie jest dobrze poukładana i ma bardzo mocnych zawodników. Jest to bardzo mocno wybiegany zespół, ale jak widać u nas też te nasze ‘dziadki’ jeszcze biegają
Reklama
- komentował po meczu trener toruńskiego Pomorzanina Patryk Karamuz.
Po trzydziestu minutach przestoju intensywna końcówka zrekompensowała oczekiwanie. To wtedy, w ciągu trzy minut padły trzy bramki. Najpierw w 57. minucie wynik na 2:0 podwyższył Michał Raciniewski. Zaledwie 20 sekund później bramkę kontaktową dla Akademików z krótkiego rogu zdobył Eryk Bembenek. Poznaniacy do ostatnich chwil mieli nadzieję na heroiczne wyszarpanie remisu, jednak niecałą minutę przed końcem do bramki AZS-u AWF-u trafił ponownie Raciniewski, dając Pomorzaninowi wygraną 3:1.
Sobotę na długo zapamięta też Stella Gniezno, która odniosła pierwsze w tym sezonie zwycięstwo. Początek meczu wcale nie napawał optymizmem kibiców Stelli, bo już w 8. minucie było 2:0 dla LKS-u Gąsawa, a wszystko to za sprawą trafień Karola Majchrzaka i Jana Sytka. Odpowiedź Gnieźnian była jednak zdecydowana. Po golu dołożyła para Nikodem Nieborak i Hubert Grotowski, już w 13. minucie doprowadzając do wyrównania.
Nie był to jednak koniec strzeleckich popisów, bowiem bramkę na 3:2 dla LKS-u Gąsawa w 46. minucie zdobył Michał Nowakowski. Ekipa gości znów musiała gonić, a decydujące o remisie trafienie dołożył Maciej Wejerowski. Zasady rozgrywek nie przewidują statusu quo, stąd też konieczne było rozstrzygnięcie meczu w rzutach karnych. Tam lokalna drużyna pozostała bez szans, a dzięki próbom Macieja Wejerowskiego, Eryka Tabaki i Huberta Grotowskiego to zespół z Gniezna zainkasował 2 punkty na wagę szalonej pogoni za resztą stawki.
Na 2. miejscu dalej utrzymuje się Abex Rekreacja HKS Siemianowiczanka, chociaż mistrzowie Polski musieli podzielić się punktami z AZS-em Politechniką Poznańską. Po świetnym początku na prowadzeniu znalazła się grupa Akademików, dla której gole strzelała para Mateusz Hulbój i Dominik Małecki. Zawodnicy HKS-u szukali swoich szans w stałych fragmentach gry, co w końcu w 28. minucie wykorzystał Rehman Abdul. Ten sam gracz dołożył jeszcze drugie trafienie w 37. minucie i rezultatem 2:2 zakończył się regulaminowy czas. Karne natomiast przechyliły szalę zwycięstwa na stronę Siemianowiczanki, a na miano bohatera zapracował broniący Marek Kompała.
Wyniki 6. kolejki Hokej Superligi:
Terminarz 7. kolejki Superligi Hokeja (ostatnia przed przerwą zimową)
sobota, 24.10.2026
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze