Rugbystki Black Roses Posnania rozegrały drugi w sezonie turniej o Mistrzostwo Polski w Rugby7. Zmagania w Mysłowicach zapamiętają na długo, bo los ich nie oszczędzał. Determinacją i siłą charakterów Poznanianki pokazały, że "chcieć" znaczy więcej, niż "móc". I zapewniły sobie pozostanie w grupie ekstraligowej.
Już w drodze do Mysłowic rugbystki Black Roses Posnania napotkały na problemy. Z powodu wypadku utknęły w korku na autostradzie i nie zdążyły dojechać na pierwszy mecz. W efekcie spotkanie z Arką Gdynia musiały oddać walkowerem. Na drugi mecz były już gotowe, chociaż grały bez możliwości dokonania zmiany. Do Mysłowic pojechały w siedmioosobowym składzie, bo kilka zawodniczek zmaga się z kontuzjami. W tym gronie jest m.in. liderka drużyny Katarzyna Paszczyk, a zabrakło także Patrycji Kwiatkowskiej, Weroniki Janowskiej i Natalii Furman.
W drugim meczu Poznanianki za rywala miały warszawską Legię. Od pierwszej minuty starcie było bardzo zacięte.
To spotkanie wymagało od nas dużej determinacji. Stoczyłyśmy wiele fizycznych pojedynków, jednak nie wykorzystałyśmy kilku dogodnych sytuacji, co ostatecznie przełożyło się na wynik 0:12 dla Legii
- skomentowała Sandra Beszterda z Black Roses.
Poznanianki nie mogły zwiesić głów, bo trzecie spotkanie (z Mazovią Mińsk Mazowiecki) miało dla nich szczególne znaczenie. Jego stawką było pozostanie w Ekstralidze. Początek meczu był dość nerwowy, jednak z czasem Czarne Róże odzyskały spokój, rytm w grze i zaczęły punktować. Zachowanie zimnej krwi, większa współpraca i zdecydowanie lepsza gra zespołowa pozwoliły Black Roses odwrócić losy spotkania i zakończyć je zwycięstwem 17:10.
Nie wynik meczu definiuje drużynę, ale sposób, w jaki potrafi odpowiedzieć na trudności. To był dla nas wymagający sprawdzian w rozgrywkach Ekstraligi, który mimo wielu przeciwności pokazał charakter, zaangażowanie i potencjał naszego zespołu.
- powiedziała Katarzyny Frąckowiak - Gaj z Black Roses.
Podczas Mistrzostw Polski na szczególne wyróżnienie zasługuje gra zespołowa w obronie. Współpraca, wzajemna asekuracja i walka o każdą piłkę były jednym z naszych najmocniejszych elementów i pokazały, że jako zespół potrafimy skutecznie przeciwstawić się rywalkom
Reklama
- dodała Sandra Beszterda.
Zespół Black Roses utrzymał się w Ekstralidze. W tym roku zagra jeszcze w dwóch turniejach w ramach Mistrzostw Polski w Rugby7. 3 października w Rudzie Śląskiej oraz 17 października w Białymstoku.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze