"20 lat na Torze Poznań, ale czegoś takiego nie pamiętam" - mówił Sebastian Urbaniak, dyrektor Wyścigowych Samochodowych Mistrzostw Polski podczas ostatniej rundy cyklu tych zawodów. W finałowej odsłonie wystartowało ponad 250 kierowców, co przerosło najśmielsze oczekiwania. To zaowocowało też znakomitą frekwencją na trybunach.
To była piąta, zarazem ostatnia runda Wyścigowych Samochodowych Mistrzostw Polski. W wielu klasach walka o tytuł i miejsca na podium trwała do ostatniego wyścigu. Na Torze Poznań ścigała się więc rekordowa liczba kierowców.
To jest nadspodziewanie dużo. Obstawiałem 210, no może 220, a mamy 254, a i tak jeszcze rozpatrywaliśmy kolejnych kierowców, którzy chcieli dołączyć. Większość klas rozstrzygała się w ten ostatni weekend, ale nawet jak już były takie sytuacje, to mieliśmy nawet 70 kierowców, bo ci z dalszych miejsc nie chcieli się już ścigać. A w tym roku kultura ścigania jest na bardzo wysokim poziomie i wszyscy walczą do końca. 20 lat na Torze Poznań, ale czegoś takiego nie pamiętam
Reklama
- przyznał Sebastian Urbaniak, dyrektor Wyścigowych Samochodowych Mistrzostw Polski.
Nie tylko kultura ścigania była wysoka, ale także poziom. Zadbali o to nie tylko polscy kierowcy, ale także zagraniczni.
Koledzy z Litwy, Łotwy i Estonii przyjechali zmierzyć się z Polakami. Po raz pierwszy w historii mieliśmy dwa wyścigi Endurance, polski i Baltic. I już mamy sygnały żeby może w przyszłym roku zmienić regulamin i podzielić to na dwie kategorie, żeby się to wyrównało. Będziemy o tym rozmaiwać
- dodał dyrektor WSMP.
We wspomnianym dwugodzinnych wyścigu Endurance mistrzowski tytuł zapewnili sobie Przemysław Bieńkowski i Mateusz Lisowski. Stoczyli zacięty bój ze Filipem Sterczewskim i Maciejem Marcinkiewiczem. Blisko byli także Fabian Dybionka i Igor Klaja, którzy z kolei sięgnęli po tytuł mistrza Polski w klasie 992 Cup.
Straciliśmy trzeci bieg w skrzyni biegów i musieliśmy sezon zakończyć dzień wcześniej, ale był to sezon bardzo udany. W Endurance wywalczyliśmy mistrzostwo Polski, wcześniej jechaliśmy też wyścigi poza Polską. Tutaj znakomity weekend, dużo ludzi, widać, że Polska motosportem żyje, więc jedyne czego potrzeba, to większej liczby torów. Mamy tylko jeden, a w zasadzie pół, bo wiadomo jaka jest sytuacja i przez to na tle Europy wyglądamy jak kopciuszek
Reklama
- powiedział Igor Klaja z 4F PTT Racing Team.
Dużo emocji było w najmocniejszych klasach. Piotr Wira, kierowca Astona Martina Vantage GT3 wygrał w Poznaniu dwa wyścigi, ale nie wystarczyło to do końcowego triumfu. Mistrzem Polski w klasie D4 +3500 został Przemysław Bieńkowski jadący Mercedesem AMG GT3 (wygrał pierwszy wyścig, w dwóch kolejnych był drugi).
W D5 +2000 zwycięzcą klasyfikacji generalnej WSMP został jadący Ligierem LMP3 Tomasz Dyszkiewicz, pozostałe miejsca na podium MP dla Filipa Sterczewskiego i Jacka Zielonki. W klasie GT4 ponownie triumfował Paweł Kiepura w Porsche Cayman.
W D4 1600 mistrzem Polski został Maciej Zawadzki, w D4 2000 Krzysztof Bogusz z Automobilklubu Wielkopolski, z kolei w D4 3500 Paweł Wydrzyński także z AW.
Na Torze Poznań poznaliśmy także mistrzów Polski w Maluch Trophy. W klasie 4-0 mistrzem kraju został Krzysztof Lis z Automobilklubu Wielkopolski przed Piotrem Matuszakiem i Jarosławem Matuszakiem, w klasie 4-1 mistrzostwo dla Grzegorza Sochy, a kolejne miejsca zajęli Mirosław Janduła i Michał Szlachta. W klasie 4-2 trofeum dla Kamila Osóbki z Automobilklubu Wielkopolski, który utrzymał przewagę w generalce nad Michałem Ghany.
Ten weekend byłem trzy raz pierwszy, ale nie zmieniło to mojej pozycji, ponieważ nie we wszystkich rundach brałem udział. Z tych ostatnich startów jestem bardzo zadowolony, no i z podium oczywiście też
- przyznał Michał Ghany.
Równie zadowolony był Damian Stachowiak, który wywalczył tytuł mistrza Polski w Bull Rush Super S Cup.
Sezon ułożył się bardzo dobrze. Ciekawie było w ostatnim dniu, bo rano padało, wiele rzeczy więc na torze się wydarzyło. Byłem przed ostatnim wyścigiem już prawie pewien wygranej w generalce, ale trzeba było tę kropkę nad i postawić. To jest mój szósty sezon, ale musze przyznać, że takiej frekwencji nigdy dotąd nie było. To bardzo cieszy
Reklama
- powiedział Damian Stachowiak z Automobilklubu Wielkopolski, który w generalce Bull Rush Super S Cup na podium stanął z Adamem Nojmanem i Tomaszem Niżańskim.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze